-->

W trójkącie


Ostatnio zdałam sobie sprawę, że w poszukiwaniu najlepszych smaków, wysublimowanych połączeń na talerzu i prawie orgazmicznych uniesień kulinarnych, troszkę mogłam się zapomnieć i nie docenić (zupełnie przypadkowo i niezamierzenie!) naprawdę smacznych potraw.


Podczas ostatniej edycji Restaurant Week, po rozmowie z moją koleżanką z pracy, zdałam sobie sprawę, że wizyta w restauracji nie zawsze musi być ekscytująca, jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowa. Czasami poszukujemy przecież tylko (i aż!) smacznego posiłku, a emocje, jak z recenzji  oskarowego filmu akcji, nie są nam do niczego potrzebne. Dlatego z przyjemnością przedstawiam W trójkącie.

Czy byliście tu już? Jest naprawdę smacznie. Delikatnie, niekoniecznie intensywnie, ale szczerze i miło. Dość powiedzieć, że zasiadając na jednym z krzeseł poczułam się, jak niegdyś w kuchni z mojego rodzinnego domu. Krzesła takie same, atmosfera, jakby przytulna, domowa - miałam wrażenie wizyty u kogoś na obiedzie. Nowoczesne miesza się ze starym.




Zamówione potrawy przyszły do nas bardzo szybko, jedno po drugim stawiane na stole zaskakiwały wielkością porcji, a po kilku kęsach, także smakiem. 

Magda na przystawkę wybrała tatar wołowy (21 PLN), a ja zupę krem z kalafiora (12 PLN). Zupa została podana w sporym talerzu z dodatkiem kromeczek świeżego chleba i kilkoma płatkami prażonych migdałów. Bardzo sycąca, z wyraźnym maślano-mlecznym posmakiem, odpowiednio doprawiona spowodowała, że praktycznie nie zostało mi miejsce na drugie danie :) Taka porcja z pewnością wystarczy, jeśli nie jesteście wilczo głodni. Smak kalafiora był bardzo subtelny, jednak to warzywo ugotowane nie odda tyle aromatu i smaku, co pieczone (co znacznie utrudnia gotowanie z niego zupy). Krem był jednak naprawdę bardzo dobry.
Tatar zaś, poza tym, że kolorami na talerzu cieszył oko Mariji, był świetny jakościowo. Jedynym mankamentem (który wynika z osobistych preferencji Magdy, nie jest zaś zarzutem ogólnym) to stopień zmielenia mięsa. Magda preferuje wyczuwalnie większe kawałki mięsa.



Drugim daniem podzieliłyśmy się po połowie. Zamówiona Pizza Margherita (17 PLN) była bardzo delikatna w smaku. Ciasto cieniuteńkie, sos lekko tylko słony, chrupiąca na końcach. Gdybym nie była tak najedzona, to zjadłabym całą (33 cm średnicy). Proste propozycje są zawsze dobrym wyborem.

Spaghetti z pesto bazyliowym (21 PLN) to kolejne danie w naprawdę sporej ilości. Jeśli szukacie makaronu, który będzie naprawdę bazyliowy - tu go znajdziecie. Aromat cieszył nos od momentu podania. Moim zdaniem jednak zabrakło tu innych przypraw - jak choćby soli, czy obiecanego w opisie dania, czosnku. Jak mawiają szefowie kuchni - sól nieodłącznym składnikiem każdego dania! Osobiście solę mało lub wcale - ale w tym makaronie tej soli mi zabrakło. 



Jak mawia mój mąż - na deser zawsze jest półeczka - choćby nie wiem jak bardzo był przejedzony. Tą zasadą kieruje się także Marija, więc znalazła jeszcze w żołądku miejsce na ciasto czekoladowe, a ja jedynie skusiłam się na herbatkę, a słodycze zabrałam do domu.

W Trójkącie bowiem oferuje także słodkie wypieki, dlatego skusiłam się na eklery (3 PLN/szt.) i pączki z różą (6 PLN/szt.). Niestety tu się zawiodłam. Wypełnienie eklerów smakowało tylko masłem, a pączki były w środku półsurowe. Być może nieszczęśliwie trafiłam, że pączek nie był dostatecznie wypieczony, ale ostatni raz za taką cenę jadłam (równie niedobre) pączki od Blikle. Przewagą tego z W trójkącie była wielkość wypieku i ilość nadzienia. Myślę, że kosztem odrobiny mniejszej ilości marmolady, ciasto mogłoby się szybciej usmażyć.




Odwiedzając W trójkącie nie do końca wiedziałam, gdzie idę. Ta część miasta jest dla mnie nieznana kulinarnie (oprócz Folgujemy kawałek wcześniej), zatem byłam ciekawa, co mnie tam spotka. Przystawki i dania główne były przyzwoite - smaczne, spore (dla niektórych to zaleta generalna, dlatego o tym piszę) i rozsądne cenowo.
Nasza wizyta, i niejako odkrycie tego lokalu, odbyło się dzięki aplikacji Everytap, dzięki której możecie codziennie rezerwować stoliki w restauracjach objętych programem. Rezerwacja kosztuje 10 złotych, ale w zamian otrzymujecie zniżkę -50% na zamówione dania. Myślę, że warto to rozważyć.
Jeśli nie jesteście przekonani do jakiegoś miejsca lub chcecie je wypróbować (jak my), a w razie niepowodzenia zapłacić mniej, ta aplikacja może być świetnym rozwiązaniem, aby odkrywać kulinarnie Wrocław, ale i nie tylko. Wizytę W trójkącie możecie planować bez ryzyka.

🍕🍕🍕
W TRÓJKĄCIE
ul. Tadeusza Kościuszki 133
Wrocław


Share:

0 komentarze