-->

LAST MINUTE! Świąteczne prezenty dla foodiesów


Do Świąt został niecały tydzień, a Wy nie macie jeszcze prezentów? To tak, jak ja! 
Zrobiłam więc listę fajnych foodiesowych prezentów, które jesteście w stanie ogarnąć "od ręki" - nie musicie czekać na przesyłkę, która przed świętami może już nie dojść. Wszystko załatwicie "na mieście" - mam nadzieję, że za jednym razem! Przyda się?

Jak pewnie zauważyliście - wszyscy tutaj kochamy jeść. Wśród swoich krewnych i znajomych też pewnie macie taką osobę - a czy zastanawialiście się, jaki prezent świąteczny sprawił by jej największą przyjemność?

Mogę się mylić, ale mam 99.9% pewności, że jedzeniowy freak najbardziej ucieszyłby się z… jedzenia! Nie oszukujmy się jednak, że takiej osobie prezent w postaci książki kucharskiej da dużo radości - może i przyda się na lata, może kolorowe zdjęcia pysznych potraw sprawią, że pocieknie mu ślinka. Ale nikt nie mówił, że skoro lubię jeść, to lubię też gotować :) A książki kucharskiej nie zjem :P

Starałam się więc zebrać dla Was takie pomysły na prezenty, które będzie można skonsumować (lub będą do tego służyć), a nie będą też totalnie banalne. No i oto kilka propozycji:


A może by więc tak wykupić voucher do wykorzystania w ulubionej restauracji bliskiej Ci osoby? Skoro kupujemy karty prezentowe na ubrania/ książki itp., to dlaczego by nie sprezentować takiej karty do wybranej restauracji. Wystarczy podejść do konkretnego miejsca i zapytać o taką możliwość - jestem przekonana, że większość restauratorów podejdzie do takiej propozycji bezproblemowo.

O tym, gdzie i jakie vouchery możemy dostać TUTAJ! - ale z tego co zauważyłam raczej żadna z restauracji nie robi z tym problemu. Bon podarunkowy dostaniecie między innymi w Petit Fours Cafe czy Nafta Neo Bistro. 


A jeśli nie chcecie chodzić po restauracjach, tylko wolicie załatwić takie sprawy online - zabookujcie w ramach prezentu miejsce w kolejnej edycji Restaurant Week (KLIK!) lub Fine Dining Week (KLIK!) - voucher z przedsprzedaży można wykorzystać później w dowolnym mieście w dowolnej restauracji. 





Jeśli nasz foodie lubi zjeść, ale do gotowania ma dwie lewe ręce polecam wysłać go na warsztaty gotowania do jednego z wrocławskich studiów kulinarnych. A mamy ich kilka do wyboru. Z własnego doświadczenia sugerowałabym Wam warsztaty w Studio Kulinarnym Browar Mieszczański (do wyboru dwa studia: w Domarze lub Browarze przy Hubskiej). Duży wybór zajęć prowadzonych przez profesjonalistów, które odbywają się w świetnie urządzonym, nowoczesnym studio.

Uwaga! Według informacji na ich stronie vouchery można odbierać jeszcze tylko dziś i jutro - więc tego prezentu nie odkładajcie na weekend!
EDIT: Vouchery można też kupować online! W dowolnym terminie!



Książek kucharskich polecać Wam nie będę - bo tak jak mówiłam na początku, nie każdy z nas foodiesów lubi gotować. Opasłe tomiska z przepisami może i ładnie prezentują się na półce, a czasem rzeczywiście spełnią użyteczną funkcję, gdy zabraknie młotka lub gdy trzeba podłożyć coś pod chwiejący się stół, ale nie zdarza się to zbyt często. Polecę Wam za to kilka tytułów, które sama mam na półce, a po które wracam dla relaksu lub by znaleźć ciekawe informacje.


Kiedy zobaczyłam ten album na instastory u jakiejś znanej blogerki, wiedziałam, że chcę ją mieć (ach, ta siła influencerów). Książka Gosi Molskiej to pewnego rodzaju elementarz podstawowej wiedzy o jedzeniu. Jak sama autorka pisze w przedmowie: "Zależało mi na tym, by stworzyć album ciekawostek o kuchni polskiej, taki rodzaj jednogarnkowej potrawy, do której wrzuca się wiele składników, miesza, gotuje, a potem zjada z myślą: "o kurcze, teraz rozumiem, po co były te szczypty, gramy, łyżki i garści". Taka refleksja bez specjalnej analizy, bez zagłębiania się w meandry trudnych biologicznych procesów, które podczas tego gotowania zachodziły."



To wydanie przeznaczone jest dla zwykłego Kowalskiego, który lubi dobrze zjeść, chciałby lepiej zrozumieć czym kierować się wybierając produkty spożywcze na zakupach czy danie w restauracji, czy też poznać bardziej lokalne polskie produkty. Encyklopedia polskiej kuchni dla każdego! I do tego pięknie i nowocześnie wydana. Książka dostępna jest np. w Empiku (klik!)


Kupiłam ją sobie na święta zeszłego roku i to chyba najlepszy prezent jaki sobie zrobiłam do tej pory (no może zaraz po odkurzaczu, co sam jeździ i sprząta :P)


W sumie lekko skłamałam, bo w tej książce znajdziecie jednak przepisy. Publikacja od NOIZZ Polska to takie małe vademecum w temacie jedzenia ulicznego. Dowiecie się z niej czym jest street food, skąd się wywodzi, jak poznać dobre jedzenie. Więc - jeśli macie wśród swoich bliskich fana foodtrucków i zlotów ulicznego żarcia - ten tytuł może mu się spodobać.



W książce znajdziecie też przepisy na typowe dla street fodu dania (ponad 50 przepisów na najbardziej popularne dania street food z Ameryki Północnej, Europy, Bliskiego Wschodu i Azji) - wszystkie z nich są rozpisane tak, by poradził sobie nawet początkujący "Szef Domowej Kuchni". Aaa! Ważne! Każdy przepis ma link do videootuturialu na stronie NOIZZ - więc jeśli, jesteście  kompletnymi kalekami w temacie gotowania (jak ja!) to tu już po prostu musicie - MUSICIE! - sobie poradzić!


Książka dostępna w Empiku - teraz nawet jest w promocyjnej cenie (klik!)



Paczka dobrej kawy jest zawsze dobrym prezentem. Prawdziwy kawosz doceni walory dobrze dobranej mieszanki, a ciocia Zosia, która normalnie pije tylko rozpuszczalną, może przekona się do lepszego jakościowo, czarnego napoju. Z własnych doświadczeń polecam Wam kawy od wrocławskiej marki Etno Cafe (tutaj dziękuję Katarzynce za te wszystkie wypite u niej Etno kawy!). Do wyboru mamy kilkanaście rodzajów kaw paczkowanych różniących się regionem pochodzenia czy intensywnością palenia ziaren. Nie wiecie co wybrać? Podpytajcie baristę - na pewno pomoże wybrać odpowiednią paczkę do Waszych preferencji smakowych, czy sposobu, w jaki będziecie tą kawę parzyć. 

W tym roku (chyba!) Etno wprowadziło też małą kolekcję gadżetów kawowych. Ich metalowe kubeczki, to coś, co na pewno w tym roku znajdzie się pod moją choinką!







Na koniec - bonusowo - pokażę Wam cudeńko, którego jeszcze nie mam, ale jestem przekonana o tym, że jest warte uwagi. 

Long story short: W Poznania na Śródce znajdziecie knajpę La Ruina i Raj. To tam menu spisane jest na pocztówkach z podróży. To tam możecie zjeść jedne z lepszych aztyckich dań. To miejsce jest w moim ścisłym TOP gastromiejscówek w Poznaniu, staram się tam zajść za każdym razem, gdy jestem w tym mieście. Polecam je też wszystkim proszących o rekomendację dobrych poznańskich knajpek - i chyba jeszcze nie zdarzyła się osoba, która nie wyszłaby zachwycona tym miejscem. 
Właściciele La Ruiny i Raju w zeszłym roku spakowali siebie i dwójkę swoich dzieciaków, i przez prawie rok zjechali 80 000 km po obu Amerykach. Z tej podróży przywieźli mnóstwo przepisów, historii i pięknych zdjęć, które złożyli w jednym miejscu. To właśnie  album !Ameryka!. To jest album z gastropodróży, wyprawy w poszukiwaniu smaków.

!Ameryka! to już drugi przepiśnik w ich wykonaniu. Wcześniej wydali książkę Lubię! gdzie zebrali 70 przepisów z całego świata. Książkę na stałe można przeglądać w ich lokalu - jest cudowna. Znając pierwszą część wierzę, że druga może być tylko równie dobra!

Książkę kupicie niestety tylko online lub w lokalu na poznańskiej Śródce. Gdyby ktoś się wybierał - dajcie znać, złożę zamówienie! 
UPDATE!!!! Książka dostępna jest w Księgarni Podróżnika na Wita Stwosza! Jeszcze zdążycie kupić! <3





Dajcie znać co Wy kupujecie w ramach prezentu dla GastroŚwirków lub co sami chcielibyście znaleźć pod choinką... ! Może to Wy zainspirujecie nas! :)

***

Podoba Ci się ten tekst? Podaj dalej. Więcej na naszym Instagramie oraz fanpage’u

Zjadłeś coś dobrego? zostaw po sobie ślad - chętnie to zobaczymy! Nasz oficjalnych hashtag – #zwidelcempowroclawiu

Jesteś restauratorem? Nie byliśmy jeszcze u Ciebie? Napisz do nas na zwidelcempowroclawiu@gmail.com


Share:

0 komentarze